Wednesday, 15 August 2012

Życie z Chorym na Raka

Trudno jest uwierzyć wszystkiemu z opowiadań innych. Ludzie z resztą nie są wylewni na temat obcowania z chorym. Każdy człowiek znosi chorbę inczej, jak również osoby na codzień obcujące z chorymi nie chcą mówić. Ale mówić trzeba. Trzeba wyzuć z siebie ból, współczucie, złość i żal.

Współczujemy chorym, ale nie bierzemy pod uwagę ludzi zdrowych. Ich stanu psychicznego, i siły i wiary. A to właśnie opiekunowie, ludzie najbliżsi chorym są tymi, wyjątkowymi bohaterami.

Ludzie chorzy na nowotwór rownież przezywają swoją chorobę różnie. To też inaczej wygląda , kiedy stoimy z boku. Cierpienie, bo tak to trzeba nazwać , jest ogromne. Kiedy chory jęczy i zwija się z bólu a my nie jesteśmy w stanie nic zrobić, patrzymy na cierpiącego ze złością na samych siebie, z bezradnością i ogromnym bólem jesteśmy świadkami powolnego odejścia.

To już osiem miesięcy borykamy się z chorobą Andrzeja, która niby nie rozprzestrzenia się, a jednak, on cierpi i powoli..... odchodzi...... Oddala się ....... myślami, i nie tylko.... Wszystko wydawać się było świetnie, aż tu nagle, pojawiły sie chilowe zaniki pamięci, następnie dziwne wypowiedzi, niechęc do życia, ogromne spowolnienie, brak apetytu. W ciągu miesiąca stracił 10 kg wagi. To było tak smutne.! Byliśmy w Polsce, bo chciał jechać do Częstochowy, ale był zbyt słaby na taką wyprawę. Całe dnie spędzał w łóżku. Bolą go żyły w nogach i rękach. Kiedy poszedł do okulisty wymienić okulary, okazało się, że ma jaskrę.

Po powrocie do domu wzięłam go do lekarza, zrobiono mu badania. Okazało się,że guz nadal jest mały, ale w mózgu są ślady wylewów. To może być powodem jego odchyleń. Stwierdzono,że jego żyły są w 40 % zablokowane. Skierowano go do specjalistów, teraz czekamy , co dalej. lekarz skierował go również na USG, tam stwierdzono skrzep krwi w płucach. teraz bierze zastrzyki. Za chwilę idzie na tomokomputer głowy aby zbadać co dzieje się tam.

Ograniczony w ruchu, ciągle je i śpi. Sterydy powowdują,że jest bardzo agresywny w stosunku do mnie, co powoduje u mnie ogromną frustrację. Obelgi, wyzwiska, powtarzanie tych samych słów i zdań dzień i noc, doprowadza mnie do ostateczności. psychicznie to ja chyba jestem bardziej wykończona niż on. Ewidentnie złośliwy. Kiedy spytałam o to lekarza, usłyszałam, że to normalne. Ale jak to wytrzymać takie "cięgi słowne", jak to znieść??? Jedynie zacisnąć zęby i trwać. Cierpliwość jest tutaj na najwięszej próbie. Muszę to wytrzymać. Musze!

Jest ciężko być świadkiem cierpienia ludzkiego, szczególniejeśli jest to ktoś tak bliski, ale nie można pozwolić sobie na płacz, trzeba trwać.