Cisza bierzących Świąt Bożego Narodzenia, skłoniła mnie do zadumy i rewizji ostatniego roku. Pierwszy dzień Świąt sprawił, że poraz pierwszy od wielu lat miałam możliwość prawie pełnej bezczynności. Prawie pełnej, ponieważ trzeba było szykować coś do jedzenia. I poraz pierwszy w życiu, nie miałam wielkich wyrzutów sumienia z tego powodu. Mimo to,że dzień ten zakończył sie dla mnie grypą żołądkową, to był on spędzony na bezczynności. Nawet do tego stopnia,że nie kwapiłam się do podsumowania tego ostatniego roku. Dziś, czując się znacznie lepiej, przystąpiłam do rewizji ostatniego roku. Moje przemyślenia są dla mnie nie tylko podsumowaniem, ale narzędziem i motywacją do dalszego działania.
Ostatnie trzy lata, naznaczone są chorobą mego męża, co nie pozwala mi w pełni korzystać ze wszystkich możliwości jakie otwierały sie przedemną, w ostatnim roku. Jego zdrowie nabierało barw i kolorów z miesiąca na miesiąc, co pozwalało mnie na nowe możliwości. Rozszerzyłam swoją działaność w biznesie, tworząc now żródła dochodu. Po styczniowej rezygnacji z Dyrektora BNI, wzięłam trzymiesięczną przerwę odwiedzając inne grupy biznesowe, po czym w maju, za namową mego księgowego, wróciłam do BNI jako członek grupy. Tam szybko zostałam mianowana do zarządu grupy. W pracy, koncentrowałam się na budowaniu moich firm, a w międzyczasie opiekowałam się domem i mężem.
Jestem bardzo wdzięczna za bardzo wiele. Za to,że mam wspaniałych przyjaciół, znajomych, rodzinę, partnerów w biznesie. Za to,że moje zdrowie pozwala mi na długie godziny pracy nad moimi przedsięwzięciami, oraz opiekę nad mężem. Jestem wdzięczna zakażdy miniony dzień, bo przynosił mi nowe nauki, możliwości oraz wielu wspaniałych ludzi. Dziekuję wszystkim tym osobom za to,że we mnie wierzą, że mnie wspierają. Dziekuję za to,że każdy dzień daje mi możliwość poznania siebie samej. Bo gdybym wiedziała wcześniej, co mnie czeka, to nie wiem, czy bym podołała. Dziś wiem,że jeśli sobie postanowimy coś zrobić, osiągnąć, to nikt i nic nie jest w stanie nas zatrzymać. Bo tak naprawdę to my sami tworzymy sobie bnariery. To my sami jesteśmy dla siebie, największymi "wrogami". Pokonując nasze własne słabości, jesteśmy w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Szczególnie, jeśli zrozumiemy , że to od nas samych zależy. Nie od innych. I kiedy przestaniemy obwiniać innych za nasze nieszczęścia.
Wiele naszych przekonań zmusza nas do obwiniania innych za nasze niepowodzenia. Ja też tak robiłam, nie rozumiejąc szkody, jaką sobie takim myśleniem wyrządzałam. Prze wiele lat nie potrafiłam zamienić tych przekonań na coś, co należy sie wyzbyć i przerobić na pozytywne myślenie. Może to dlatego,że byłam i nadal jestem otoczona osobami myślącymi takimi właśnie kategoriami. Teraz, z każdym dniem zauważam,że moje stare przekonania nikną. Wyzwalam się z pętów starych, kompletnie zbytecznych przekonań, co daje mi poczucie lekkości, a moje życie zamienia się w coraz to lepsze i bardziej jaśniejsze horyzonty przyszłości. Uwielbiam każdą możliwość dzielenia się moimi doświadczeniami i wiedzą w tym zakresie, bo jest to dowód pewnej wolności, jaką każdy z nas może osiągnąć. Zadziwiające jest to, jak bardzo nasze przekonania, ograniczenia myślowe blokują nasze życie. Dlatego moim marzeniem jest aby pracować z jak największą liczbą osób, którym moge pomóc uwolnić się z nich.
To uwolnienie się spowodowało,że dziś jestem o wiele spokojniejsza. Nie denerwuję się tak bardzo. Przyjmuję wszystko ze spokojem, zadając sobie pytanie : " Dlaczego, to mnie spotkało?". Ponieważ wiem, że skoro cośmnie spotyka, sytuacja, inny człowiek, lub wydarzenie, to jest to wiadomość dla mnie. Tę wiadomość mam przeanalizować, poprzez odnalezienie w sobie, takiego przekonania, lub sytuacji przezemnie jeszcze nie załatwionej. Może to być coś, co siedzi głęboko w moim umyśle, a co powinnam oczyścić i pożegnać raz na zawsze. Skoro przyciągnełam to coś, to jest to do załatwienia. W ostatnim roku, zrozumiałam bardzo wiele, i mam nadzieję,że udało mi się wiele załatwić. Jestem ogromnie wdzięczna za tę naukę. Rozumiejąc, mogę wykonać najważniejszy ruch. Moge wybaczyć sobie i innym, za niewiedzę i brak zrozumienia. Bo właśnie te dwie rzeczy - niewiedza i brak zrozumienia kreują wiele żalu,złości, nienawiści, zazdrości i co najgorsze, tragedii życiowych. To właśnie teraz dotarło do mnie to, jak istotne jest to co jest tu i teraz, bo to właśnie tu i teraz tworzy się jutro. I .... to od nas zależy, jakie ono będzie.
Moim ogromnym marzeniem jest to, aby pomagać chorym dzieciom w rehabilitacji, w edukacji zdolnych dzieci. Bo to one tworzą przyszłość naszego świata. Kilka miesięcy temu zainicjowałam pracę charytatywną na rzecz pobliskiego hospicjum, gdzie pomaga się ludziom , którzy są u kresu swej drogi tutaj na ziemi. Organizuję imprezy oraz zbiórki pieniędzy, rzeczy, mebki itp. Moja mała cząstka do czegoś wielkiego. Sprawia mi to ogromną przyjemność, i daje mi poczucie spełnienia. Choroba mego męża, wiele mnie nauczyła. Szczególnie , docenić wartość życia. Wartość innego człowieka. A jednocześnie wartość samej siebie.
Kocham ludzi i kocham życie. Cóż może być piękniejszego od tego?
Maria Kompanowski
Ostatnie trzy lata, naznaczone są chorobą mego męża, co nie pozwala mi w pełni korzystać ze wszystkich możliwości jakie otwierały sie przedemną, w ostatnim roku. Jego zdrowie nabierało barw i kolorów z miesiąca na miesiąc, co pozwalało mnie na nowe możliwości. Rozszerzyłam swoją działaność w biznesie, tworząc now żródła dochodu. Po styczniowej rezygnacji z Dyrektora BNI, wzięłam trzymiesięczną przerwę odwiedzając inne grupy biznesowe, po czym w maju, za namową mego księgowego, wróciłam do BNI jako członek grupy. Tam szybko zostałam mianowana do zarządu grupy. W pracy, koncentrowałam się na budowaniu moich firm, a w międzyczasie opiekowałam się domem i mężem.
Jestem bardzo wdzięczna za bardzo wiele. Za to,że mam wspaniałych przyjaciół, znajomych, rodzinę, partnerów w biznesie. Za to,że moje zdrowie pozwala mi na długie godziny pracy nad moimi przedsięwzięciami, oraz opiekę nad mężem. Jestem wdzięczna zakażdy miniony dzień, bo przynosił mi nowe nauki, możliwości oraz wielu wspaniałych ludzi. Dziekuję wszystkim tym osobom za to,że we mnie wierzą, że mnie wspierają. Dziekuję za to,że każdy dzień daje mi możliwość poznania siebie samej. Bo gdybym wiedziała wcześniej, co mnie czeka, to nie wiem, czy bym podołała. Dziś wiem,że jeśli sobie postanowimy coś zrobić, osiągnąć, to nikt i nic nie jest w stanie nas zatrzymać. Bo tak naprawdę to my sami tworzymy sobie bnariery. To my sami jesteśmy dla siebie, największymi "wrogami". Pokonując nasze własne słabości, jesteśmy w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Szczególnie, jeśli zrozumiemy , że to od nas samych zależy. Nie od innych. I kiedy przestaniemy obwiniać innych za nasze nieszczęścia.
Wiele naszych przekonań zmusza nas do obwiniania innych za nasze niepowodzenia. Ja też tak robiłam, nie rozumiejąc szkody, jaką sobie takim myśleniem wyrządzałam. Prze wiele lat nie potrafiłam zamienić tych przekonań na coś, co należy sie wyzbyć i przerobić na pozytywne myślenie. Może to dlatego,że byłam i nadal jestem otoczona osobami myślącymi takimi właśnie kategoriami. Teraz, z każdym dniem zauważam,że moje stare przekonania nikną. Wyzwalam się z pętów starych, kompletnie zbytecznych przekonań, co daje mi poczucie lekkości, a moje życie zamienia się w coraz to lepsze i bardziej jaśniejsze horyzonty przyszłości. Uwielbiam każdą możliwość dzielenia się moimi doświadczeniami i wiedzą w tym zakresie, bo jest to dowód pewnej wolności, jaką każdy z nas może osiągnąć. Zadziwiające jest to, jak bardzo nasze przekonania, ograniczenia myślowe blokują nasze życie. Dlatego moim marzeniem jest aby pracować z jak największą liczbą osób, którym moge pomóc uwolnić się z nich.
To uwolnienie się spowodowało,że dziś jestem o wiele spokojniejsza. Nie denerwuję się tak bardzo. Przyjmuję wszystko ze spokojem, zadając sobie pytanie : " Dlaczego, to mnie spotkało?". Ponieważ wiem, że skoro cośmnie spotyka, sytuacja, inny człowiek, lub wydarzenie, to jest to wiadomość dla mnie. Tę wiadomość mam przeanalizować, poprzez odnalezienie w sobie, takiego przekonania, lub sytuacji przezemnie jeszcze nie załatwionej. Może to być coś, co siedzi głęboko w moim umyśle, a co powinnam oczyścić i pożegnać raz na zawsze. Skoro przyciągnełam to coś, to jest to do załatwienia. W ostatnim roku, zrozumiałam bardzo wiele, i mam nadzieję,że udało mi się wiele załatwić. Jestem ogromnie wdzięczna za tę naukę. Rozumiejąc, mogę wykonać najważniejszy ruch. Moge wybaczyć sobie i innym, za niewiedzę i brak zrozumienia. Bo właśnie te dwie rzeczy - niewiedza i brak zrozumienia kreują wiele żalu,złości, nienawiści, zazdrości i co najgorsze, tragedii życiowych. To właśnie teraz dotarło do mnie to, jak istotne jest to co jest tu i teraz, bo to właśnie tu i teraz tworzy się jutro. I .... to od nas zależy, jakie ono będzie.
Moim ogromnym marzeniem jest to, aby pomagać chorym dzieciom w rehabilitacji, w edukacji zdolnych dzieci. Bo to one tworzą przyszłość naszego świata. Kilka miesięcy temu zainicjowałam pracę charytatywną na rzecz pobliskiego hospicjum, gdzie pomaga się ludziom , którzy są u kresu swej drogi tutaj na ziemi. Organizuję imprezy oraz zbiórki pieniędzy, rzeczy, mebki itp. Moja mała cząstka do czegoś wielkiego. Sprawia mi to ogromną przyjemność, i daje mi poczucie spełnienia. Choroba mego męża, wiele mnie nauczyła. Szczególnie , docenić wartość życia. Wartość innego człowieka. A jednocześnie wartość samej siebie.
Kocham ludzi i kocham życie. Cóż może być piękniejszego od tego?
Maria Kompanowski
