Thursday, 3 October 2013

Jak Reagować Na Wszystko?

                        Jak się zachować , słysząc czyjeś wewnętrzne wołanie o pomoc? 
                        Co powiedzieć cierpiącej osobie, wiedziąc , że nic jej nie ukoi?
                        Jak pomóc komuś, kto ma rozdarte serce , kto płacze w głębi swej duszy?
                        Kurczowo trzymając się w jej wnętrzu, zamkniętą na klucz?

Jak reagować na wszystko, co nas otacza? Jak pomóc tym, którzy o pomoc krzyczą, ale jej nie przyjmują?

Wczoraj miałam krótką rozmowę z kierownikiem naszej przychodni lekarskiej, która zadzwoniła w sprawie umówienia Andrzeja do szpitala ocznego w celu zbadania jego jaskry, która ostatnio mocno sie pogorszyła. jego oczy mają nadmierne ciśnienie i koniczne jest leczenie. Nora owdowiała kilka miesięcy temu . Jej mąż miał raka płuc. Kobieta wykazująca ogromny spokój zewnętrzny, ale jej wnętrzne jest rozszarpane na kawałki. Jej dusza ryczy o pomoc, ale Nora zamknęła ją na "cztery spusty".

Zastanawiam się, czy ja też , czy inni ludzie w podobnych sytuacjach sa tacy sami. Wydaje mi się,że tak. Bo kiedy wychodzimy z domu choć na chwilę, aby odetchnąć i złapąc powietrze i odpocząć od chorego na raka, to staramy się "trzymać fason" dla innych, i tak robimy, ale nasze wnętrze jest tak roszarpane, tak zamknięte, i tak spięte,że po pewnym czasie przyzwyczajamy się do tego bólu, cierpienia i zamykamy swe wnętrze. Czy to jest naturalne dla nas? Nie, to tylko przykrywka. Nie wiele ludzi chce otwarcie mówić, bo jak twierdzą uzewnętrznienie ich uczuć nic nie da.

Jak rozmawiać z kimś, o kim wiemy to czego inni nie wiedzą? Jak pomóc?

Otwarcie się daje ogromną ulgę, ponieważ, wtedy jeteśmy w stanie zobaczyć, że nie tylko my jesteśmy w takiej sytuacji, ale jest nas o wiele więcej. Upust tych gotujących się emocji niezbędny do tego aby nie zwariować. Ot tak, poprostu. Aby nie zwariować, trzeba mówić, dyskutować, dać innym wsparcie i otworzyć się na przyjmowanie pomocy od innych.Mowa tu o pomocy w sensie wsparcia emocjonalnego. Rozmowa o naszej sytuacji może doprowadzić do tego,żę dowiemy się jak reagować na nowe dla nas sytuacje i doświadczenia. Przy tym tez pozwolić uzdrowić naszą rozkołataną duszę.

Ludzie chorzy na nowotwór w pewnym etapie choroby, reagują na otoczenie bardzo różnie. W moim domu, chory jest bardzo nieaktywny, arogancki, wymagający, zazdrosny, egoistyczny, krytyczny. Wymaga kompletnej opieki, do tego stopnia, że gdybym pozwoliła to musiałabym go nosić na rękach i karmić jak dziecko. Każdy sprzeciw wzbudza agresję, obelgi, oraz wyzwiska. Presja psychiczna ciężka do zniesienia. Trzeba jednak dać sobie z tym radę. To są normalne zachowania, kogoś, kto jest chory, i sam boi się tego,że nagle ma wyrok śmierci na swej głowie, gdzie jeszcze nie tak dawno miał plany na wiele lat do przodu. A w tym jest też złość z racji ; "dlaczego ja? Dlaczego to mnie się przydarzyło?".

My, zdrowi ludzie, możemy sobie tylko wyobrażać to,  co dzieje się w głowie chorego na raka. Myślę, że i to nie jest w stanie odzwierciedlić tych myśli i uczuć jakimi targany jest pacjent. Możemy tylko i wyłącznie znać własne uczucia i naszą własną reakcję. Staramy radzić sobie z huśtawką emocjonalną w nas samych i tą w naszych podopiecznych. Mój pacjent nie cierpi z bólu, jak to jest w innych przypadkach, więc jest to sytuacja o wiele lepsza. Tam, gdzie występuję ból, obciążenie dla pacjęta i opiekuna jest ogromne.

Wspierając osoby w takich sytuacjach musimy być bardzo delikatni, wyrozumiali i silni psychicznie. Cierpliwi na tyle, że szybkie zmiany nastroju, decyzji , czy tez działania , przyjmujemy ze spokojem i zaspakajamy potrzeby pacjęta.
Istniejące grupy wsparcia, doradcy oraz terapeuci, są wyjątkowo wrażliwi, ich pomoc, oraz ich wyrozumiałość sytuacji daje ogromne ukojenie. Najcenniejsze jest to,że można liczyć na pomoc w każdej sytuacji i potrzebie.

Jeśli ty, drogi czytelniku, jesteś w podobnej sytuacji, odezwij się. Napisz o swoich doświadczeniach, potrzebach, my postaramy się pomóc.