Friday, 29 July 2011

Powstac z upadku, nauka




                                LEKCJA     -   Trzeba dalej zyc

                                Codziennie I w kazdy sposob, staje sie lepsza, lepsza I lepsza.

                                Moje zycie nabiera wyrazistych barw, spokoj I wiara jest teraz moim

                                Przewodnikiem.

                                (Rumi)



Stojac na ulicy, trzesac sie z zimna I nerwow, chcialam bardzo , I natychmiast zlapac policjanta. Nie mialam jak zadzwonic bo Monika podstepem zabrala mi telefon. Idac szybko ulica w strone miasta, zatrzymalam pierwszego przechodnia: “Przepraszam, czy mogl bys mi uzyczyc telefonu? Chce zadzwonic na policje”. “ Przepraszam, nie mam telefonu”. Po chwili napotkalam mlodego Hindusa. “Przepraszam, czy molbys mi uzyczyc telefonu? Zostalam okradziona I chce zawiadomic meza I policje.” Tak, oczywiscie”. Podal mi telefon. Ja szybko zadzwonilam do domu, poprosilam Andrzeja aby pojechal do Edyty I z nia przyjechal do  mnie: “ Co sie stalo?” Pytal Andrzej. “ Powiem Ci jak przyjedziesz, teraz nie moge. Jedz szybko  po Edyte .”  “ Ale co sie stalo?”. Nie pytaj, tylko jedz.Ja dzwonie czekam na policje. “. Odlaczylam rozmowe I zadzwonilam na policje. Tu wiele nie uzyskalam, ale powiedzieli, ze przyjada.

Nie wiem ile czasu uplynelo. Dla mnie to wiecznosc. Stalam na ulicy, tuz przy Derby Street, czekajac na Andrzeja I policje. W tym czasie dwa razy minal mnie jej Range Rover. Jezdzila tedy z Michaelem obserwujac, co bede dalej robic. Po jakims czasie podjechal Andrzej z Edyta. “ Ja tu zostane z Edyta, a ty jedz po Grzesia I innych. Czekajcie na mnie w domu. Monika okradla mnie z telefonu, auta I biznesu. Nie pytaj o nic. Potem ci powiem. Jedz teraz I nie trac czasu. Ja poczekam na policje, pojade do biura z policja.” Andrzej probowal jeszcze cos powiedziec, ale ja nie dalam mu mozliwosci na zadawanie pytan. Czas odgrywal znaczaca role, poniewaz wiedzialam, ze ona bedzie chciala rozmawiac z ludzmi. W miedzyczasie, czekajac na policje, opowiedzialam Edycie szczegola zajscia. W pewnym momencie, zauwazylam samochod policjyny jadacy z miasta w strone Cheetham. Machnelam reka I zatrzymalam radiowoz. Kierowala nim kobieta. “ W Czym moge pomoc?” Zapytala. Ja nerwowo  zaczelam jej mowic.” Czy moglabys pojechac ze mna do biurai asystowac przy odbiorze moich rzeczy? “. “Owszem, ale nie wiem o co tu chodzi.”. “ Musimy jechac szybko, nim pozmieniaja kody wejsciowe. Tam sa moje komputery, rzeczy I dokumenty z biznesu. Moja partnerka chce mnie ograbic I zostawic bez niczego”. Poprosila nas do samochodu, pojechalysmy do biura. Kiedy podjechalismy, Oni juz tam byli. “ Jestem tu z policjantka po odbior moich rzeczy”. Powiedzialam. Monika nic sie nie odzywala. Zostala w aucie. Michael wyszedl I podszedl do policjantki. “ Ona tu nic nie ma”. “ To nie twoja sprawa I nie twoj interes”. Powiedzialam do niego. Policjantka jednak kazala mi isc na bok I odeszla z nim dalej na rozmowe. Nie wiem co jej powiedzial, bo kiedy wrocila, powiedziala:” Nie moge ingerowac w to. On powiedzial, ze masz wrocic rano to dadza ci dostep.”. “ Chyba, ze policja bedzie tu ze mna. Oni nie pozwola mi wejsc samej”. Powiedzialam policjantce. Pelna nerwow , trzesac sie, wsiadlam w samochod I wyjechalam z garazu. Monika nadal siedziala w aucie, jej wyraz twarzy wskazywal na zadowolenie. Miala bardzo drwiaca mine..  Byla jak w transie “czarownicy”.

“My nie mozemy ingerowac w sprawy cywilne”.Powiedziala jeszcze policjantka. Rece mi opadly, bo wiedzialam, ze w tej chwili zostalam sama. Wyjechalam samochodem z garazu. Dobrze, ze moje auto tam bylo I  mialam przy sobie klucz.Jeszcze tego samego wieczoru, 22 Listopada 2006 roku, zebralam wszystkich wspolpracownikow I spotkalismy sie u mnie w domu. Andrzej I Edyta byli mi bardzo pomocni. Nim jednak spotkalam sie z ludzmi, pojechalam do Christy, naszej klientki. Byla juz dwudziesta pierwsza,zwykle nie zrobilabym czegos takiego.Nie bylo to w normie, aby nachodzic kogos o tak poznej porze. Nie mialam jednak wyboru, bo nie mialam telefonu, tudziez nie moglam do nikogo dzwonic a czas  tutaj mial ogromna wage. Podjechalam na Chorlton Street I ze strachem podeszlam do budynku. Wcisnelam guzik w domofonie odpowiadajacy jej numeru mieszkania. Po chwili uslyszalam jej glos:”Hallo?”. “Witaj Christa, tutaj Maria. Bardzo Cie przepraszam za najscie, ale musze koniecznie chwile z toba porozmawiac.Chodzi o biznes”.” Tak, oczywiscie, wejdz”. Weszlam na gore. Christa otowrzyla drzwi I zaprosila mnie do srodka.”usiadz prosze.Co sie stalo?”.”Dziekuje ci bardzo I przepraszam za tak nagle najscie, ale stalo sie cos bardzo przykrego I musze dzialac natychmiast.Nie moglam zadzwonic, poniewaz Monika zabrala mi moj telefon ze wszystkimi kontaktami. Wlasnie rozstalysmy sie w biznesie , ona I jej chlopak nie pozwalaja mi na wziecie moich rzeczy, a moje rzeczy to ptaktycznie wszystko co mamy.Podejrzewam, ze jutro beda u was w biurze. Ja moge ci powiedziec, ze mimo is nie mam pieniedzy, to mam wszystkich pracownikow, bo ci zadeklarowali juz wczesniej, ze gdyby cos sie stalo to beda ze mna. Wiec ja ide dalej, a ty I Ged podejmiecie decyzje, czy chcecie pracowac z name, czy tez z Monika. Zostawiam to dla was”. “Dla mnie to ty bylas calym biznesem nie monika, I tak bedziemy pracowac. Jak bedziesz miala nowy telefon to zadzwon do mnie I umowimy sie na spotkanie. Oni moga przyjsc I porozmawiac z name a my zrobimy swoje. Monika nie byla nasza ulubiona osoba, wieec osobiscie nie widze problem. Dziekuje, ze przyszlas I wiem, ze wszystko bedzie dobrze.” Podnoszac sie z krzesla powiedzialam jej:”Dziekuje ci bardzo I przepraszam. Dobranoc”. Wyszlam z zadowoleniem. Ta rozmowa dala mi bardzo wiele. Edyta czekala w aucie. “Jak poszlo?”, zapytalam kiedy wsiadlaqm do srodka. “Super, oni zostaja z name”. “Wspaniale, bo wszyscy wiedza, ze to ty jestes calym biznesem a ona tylko zyskuje na tobie”. Skierowalam auto w strone Piccadilly.”Teraz jedziemy do domu bo ludzie czekaja”. Powiedzialam. Byla juz godzina dwudziesta druga, kiedy dojechalysmy.W domu czekal juz Krzysztof,Iwona,Estera I Grzegorz. Andrzej wlasnie wyjechal po Radka.Grzegorz byl na telefonie z Monika, jak sie okazalao juz od dluzszego czasu. Ja pobieznie opowiedzialam co sie stalo I dosiadlam sie do Grzegorza z moja glowa blisko telefonu,tak abym slyszala rozmowe. To co slyszalam, przerastalo mnie I cale lata mojego zycia, bo nigdy wczesniej nie slyszalam tyle nieprawdy I obludy. Cala rozmowa trwala okolo polotrej godziny I w calym tym czasie mowila Monika, z wyjatkiem kilku pojedynczych slow wcisnietych przez Grzegorza. Nadawala jak katarynka, nie dajac mi ani jednego kredytu. “To moj ojciec wymyslil ten biznes I to moi rodzice wymyslili nazwe firmy a Maria klamie, ze to wszystko jej wymysl. ….. Molestowala mnie psychicznie, a mowila, ze mnie kocha jak wlasne dziecko. Jam am rodzicow po co mi ona? Ja nie chce miec takiego brudasa obok siebie.Ona smierdzi, nie myje sie, choc mowi, ze tak. Smierdzi jej z ust, jest wcale nie atrakcyjna. Ja sie wstydzilam za nia przy klienetach. Caly czas mowila wszystkim, ze jest moja partnerka w biznesie, a to nie prawda. Moi rodzice kupili wszystkie komputery I dali pieniadze na caly rozwoj biznesu. Ona byla tylko pracownica. Obiecywala,ze wszytko jest moje. Na kazdym kroku klocila sie ze mna, krytykowala wszystko co robie. Moi rodzice placili za nasz wyjazd do Polski. Pojechala ze mna do Polski na Swieta, moi rodzice przyjeli ja niechetnie, bop o co mi obca baba w domu I to jeszcze na swieta. Moi rodzice dawali jej drogie prezenty, a sami nie mieli pieniedzy. Maria mnie nienawidzila przez caly czas, a to ja zbudowalam caly biznes, to ja zdobylam wszystkich klientow do biznesu. Ona nie potrafi sie zareprezentowac nikomu I nigdzie.To jest taka wiesniara, I w dodatku jej moraly. Tego nie wolno, tamtego nie wolno. Wyzywala mnie od prostytutek, zabraniala mi wiele rzeczy. To nie jest moja matka I nie moze mi niczego zabraniac. A to, ze nie ma pieniedzy to jest jej problem , jak nie potrafi nimi rzadzic. Dostawala wyplaty, a moi rodzice pozyczyli na biznes wiec musialam im oddac. Nawet ten David Moore, ona twierdzi, ze to ona zdobyla tego klienta, a to moj przyjaciel, to ja go nastreczylam do nas…..”. “ Monika, co to, to nieprawda, bo to ja z Maria wrzucilem ulotke do jego mieszkania, wiec ten klient tak naprawde jest moj, bo ja jak pamietasz schodzilem cale Edge z Maria, rozdawalismy ulotki I David jest klientem z tej wlasnie ulotki, wiec nie mow,ze to ty go zdobylas. “. Grzegorz poprawil ja w tym momencie. “ Maria jest umyslowo chora, zazdrosna I zlosliwa. Ona zazdrosci mi mojej urody I dlatego nie potrafi dac mi wolnosci. Moi rodzice stwierdzili, ze ona nie kocha mnie jak dziecko ale jak facet kocha kobiete. Maria jest lesbijka, bo tak sie zachowuje. Moi rodzice kazali mi z nia skonczyc juz dawno, ale ja sie buntowalam. Wreszcie powiedzieli mi, ze jezeli nie skoncze z nia do swiat to nie jestem ich corka.Dlatego musialam to zrobic, bo nie dalo sie z nia rozmawiac. “. Grzegorz powiedzial tylko…. Hmmm… Bylam nieco zla na niego, ze nie kontrowal jej, ale potem przyznalam, ze gdyby nie dal jej mowic, lub gdyby ja kontrowal, to ona nie mowilaby tak dlugo jak mowila. Widac bylo, z eta rozmowa telefoniczna bzmeczyla go. “ Ale naklamalaaaa…”, powiedzial Grzegorz po odlozeniu sluchawki. ..........


Tuesday, 19 July 2011

Wiersze

Lubie czytac wiersze, i kocham poezje. Sama napisalam kilkanascie wierszy, ktore zamiescilam na portalu NK, jak rowniez, trzymam je w swoim malym notatniku. Poezja, to piekno slowa, i przekazanie niezwyklych uczuc autora. W ubieglym roku, odwiedzialm moja droga kolezanke w jej miejscu pracy,jedna z jej podopiecznych,Anna Pener, mloda ,zchorowana,dziewczyna, pisze wiersze, aby wyrazic swoje uczucia,mysli i jej wlasne spojrzenie na swiat. Jako nastolatka, ktora nie jest w pelni samodzielna ze wzgledu na jej stan zdrowia,oddaje wspaniale to co czuje poprzez pisanie. Moja kolezanka za pozwoleniem Ani przekazala mi kilka wierszy,ktore mnie Bardzo wzruszyly i mam nadzieje, wzrusza tez i Was, drodzy czytelnicy. Moim marzeniem jest aby wydac Ani wiersze, w takiej formie,jakiej sa,bez poprawek, poniewaz tylko wtedy sa one naprawde rzeczywiste i przekazuja dokladnie to, co autorka chcciala przekazac:

    "Zlosc"
Choc czasem jestem zla
na caly swiat, to nikomu
nie chce zrobic krzywdy ani przykrosci.

Placz, gniew, to nie jest
rozwiazaniem problemow.
czasami nie moge tego zniesc.....
tych ciaglych klutni...

Chce to zmienic!
Chce byc szczesliwa!
Z nikim nie chce miec wrogosci!

(Anna Penner)

                                                                        " Modlitwa o Zdrowie"
                                                                        Codziennie Cie prosze Boze,
                                                                        abym byla zdrowa.
                                                                       
                                                                        Modlitwa o zdrowie,
                                                                        kiedy jest cos nie tak,
                                                                        to blagam Cie,
                                                                        aby bylo lepiej.

                                                                        Ja,tak Bardzo bym chciala byc zdrowa!

                                                                        Spraw Boze, zeby bylo
                                                                        jak najlepiej z moim zdrowiem.

                                                                            (Anna Pener)


       " Sekret"

Jest taki sekret, ktory Trzymam w sobie.

Sekret, to najwazniejsza rzecz, ktora szanuje.

jestem skryta osoba, zawsze....
i czuje sie z tym dobrze...

(Anna Pener)

Lekcje Zycia - Opowiesc

LEKCJA      -     Drugie Zycie

                                “ Trzeba dojsc do ostatecznosci, by otrzymac druga szanse na zycie”. (NN)



Kiedy skonczylam juz prace w SPK, nie mialam jeszcze nic przed soba, poniewaz moim glownym celem bylo zakonczenie wszystkiego, lacznie z moim zyciem. Coz mialam czynic? Depresja, glupie mysli,ktore dominowaly moje codzienne zycie, brak checi do ponownego rozpoczecia dzialania. Nie mialam oparcia takiego solidnego w mezu, bo jego wtedy nigdy nie bylo w domu. Andrzej wowczas byl gosciem w domu. Jesli mu sie udalo to spedzal jedna lub dwie noce w domu tygodniowo, wtedy glownie spal, lub sprzatal autobus ktorym jezdzil, albo pil z kolegami kierowcami Ukraincami. Pracowal dla Ukrainskiej firmy podroznej jezdzacej z Rochdale do Kijowa. Uwielbial te prace.

W ostatni dzien sierpnia 1999 roku wrocilam do domu wczesnym popoludniem. Zakonczylam juz wszystko co bylo do zakonczenia w klubie. Wreszcie uwolnilam sie od ludzi pelnych szyderstwa i zazdrosci. Pozbyli sie „komunistki” I to sprawialo im radosc. A fakt, ze jednoczesnie zniweczyli osobowosc czlowieka, nie liczyl sie. Bylam szczesliwa, ze wreszcie mam tych ludzi za soba. Miesiace walki I ciagle klopoty wyczerpaly mnie psychicznie. Zostalam sama, ci, ktorych uwazalam za bliskich przyjaciol, odsuneli sie. Nikt nie zadzwonil, nie zapytal jak sie czuje. Samotnosc wsrod ludzi, stala sie mi bliska. Mimo to, moja wiara w lepsze jutro gdzies tam twkwila na dnie, byla ona tak gleboko, ze nie pamietalam jej juz.

Bylam zupelnie wyczerpana ta niemal dwuletnia walka. Nawet ci, ktorzy uwazali sie za moich przyjaciol, zawiedli. Przez wiele tygodni, uciekalam z biura na dwie trzy godziny, chowajac sie w kosciele I modlac sie. Mialam wtedy wiele rozmow z Bogiem, ile pretensji Mu wypowiedzialam. W myslach I atakach paniki, nie potrafilam zapanowac nad sytuacja, ktora wymykala mi sie z pod kontroli z szybkoscia piorunu. Lekarz przepisal mi tabletki uspakajajace, lecz aptekarz, kiedy zobaczyl recepte, uprzedzil mnie: “Nie bierz tych tabletek. Moja zona je bierze I wcale jej nie pomagaja.Jedynie wprowadzaja ja w glebsza depresje. Sprzedam ci te leki, ale prosze bys na nie tylko spojrzala, kiedy poczujesz , ze ponownie wchodzisz w dolek. Nie bierz ich. Moja zona przez nie bardzo cierpi”. Wzielam sobie to do serca , ale nie pomoglo. Tego felernego dnia, kiedy wrocilam do domu, bylam juz w takim dole, ze podjelam decyzje ostateczna. Siedzialam na krzesle w salonie I analizowalam najlepszy sposob, w jaki moglabym z soba skonczyc. Zastanawialam sie, czy otworzyc gas, czy tez wziac tabletki….,gdy w pewnym momencie…… poczulam w srodku, ogromnego kopa.Takiego, ktory poderwal mnie z krzesla I sprawil, ze wsiadlam do samochodu I ruszylam w strone najblizszej szkoly dla doroslych. Kiedy weszlam do obszernego korytarza, poczulam ulge. W recepcji poprosilam o podanie mi  kierunkow, jakie moglam obrac. Okazalo sie, ze nie mieli juz miejsc.  Recepjonistka poprosila jednego z wykladowcow aby porozmawial ze mna. “ Witam! Jaki temat chcesz podjac?”Spojrzal sie na mnie dosc litosciwie, wygladalam dosc kurjozalnie . “Czesc! Chce podjac nauke na pierwszej czesci kursu dla biur podrozy”. “przykro mi, ale sponsor tego kursu, wycofal swoje wsparcie co znaczy, ze nie bedziemy mieli tego szkolenia w tym roku. Nie moge ci powiedziec, czy wogole bedzie on rozpoczety”. “Super. A jak jest z kursami prawnymi, lub polityka? “ Zapytalam juz nie chcac nic innego,chcialam jak najszybciej rozpoczac nowy etap w zyciu I wydawalo mi sie, ze to jest ten moment. “ Takie kursy robia w St Jones Centre, przy Granada TV. Pojedz tam I porozmawiaj z wykladowcami, oni ci pomoga. To bardzo dobra szkola”. “Dziekuje bardzo, skorzystam”. Wyszlam z budynku I jak w transie, wsiadlam do auta I pojechalam pod wskazany adres. Zaparkowalam samochod tuz przy studio TV I przeszlam na druga strone ulicy gdzie miescil sie budynek szkoly. Byl to wysoki, szary block, otoczony plotem I terenem zielonym. Dzis tego budynku juz nie ma. Powstalo tam supelnie nowe centrum biznesu I bloki mieszkaniowe, a szkola miesci sie w o wiele mniejszym, nowym budynku. Weszlam do duzej Sali gdzie miescila sie recepcja….                                                                                        

( "Lekcje Zycia")
Maria Kompanowski