Witajcie w blogu. Stworzyłam ten blog w celu głównie dyskusyjnym,ale również w celu przekazania tym zainteresowanym,moich rozważań na temat doswiadczeń życiowych,jakie miałam przyjemność doświadczyć.Moje wzloty i upadki, rozważania i nadewszystko wdzięczność tym, którzy byli lub są częścią mojego życia. Mam ogromną nadzieję, że tematy poruszane tutaj dadzą powód do dyskusji i rozwazań nie tylko mnie, ale i wszystkim tym, którzy skorzystają z wiedzy tutaj zawartej.
Monday, 26 December 2011
Minerva Rewards
Minerva Rewards: It's about time somebody came up with something like this! Brilliant idea. Totally awesome.
Thursday, 22 December 2011
Przeszłość jest budulcem terażniejszości i przyszłości......
Całe życie zadaję sobie pytanie......... dlaczego, dzieją się pewne rzeczy , w moim życiu. Jak odpowiedzieć sobie na takie pytania, kiedy każdy dzień jest wypełniony pracą, myśleniem nad tym co dalej, co nastepne, jak poradzić sobie z tym, lub innym zagadnieniem, itd, itd.....
Nie pamiętam, jak często i ile razy, mówiłam sobie , " Jutro mam mniej zajęć, lub, w sobotę, albo na weekend, zrobię to, czy tamto....". Obiecywałam sobie spokój, wyciszenie, czas dla siebie...... aby móc zastanowić się nad sobą i usłyszeć swoje Ja. Ten czas...... nigdy nie został nadrobiony, ani tez wypracowany, ponieważ , tak naprawdę, to ja sama, czyniłam wszystko , aby tego czasu nie mieć. Odsuwałam czas dla siebie z powodu obaw i lęków.
Jak często słyszymy wokół nas ; " nie mam czasu podrapać się, czy ...... daj spokój! Ja nie mam czasu na nic". Jak często, sami tak mówimy, głośno, czy też sami do siebie? Ja jestem panem własnego życia, to ja jestem główną przeszkodą na drodze do mojego sukcesu. To moje myśli sprawiają to,że odmawiam sobie czasu dla siebie, ponieważ to innym daję priorytet, nie sobie. To inni są ważniejsi ode mnie...... Ewentualnie........ czynię wszystko, aby nie zabrać się do rzeczy najważniejszych. Tak.... ja jestem winna , jak wielu innych, tego,że nie daję sobie czasu, że zajmuję się wszystkim, tylko nie tym, czym powinnam.
Napoleon Hill, jeden z moich ulubionych autorów i nauczycieli życia i biznesu, pisał w książce, "Myśl i Bogać Się", że to nasze myśli są autorem naszego życia. Jakie to było wielkie przebudzenie, kiedy czytałam tę książkę. A to przeciesz jest takie oczywiste!!! Nie!, ja nie jestem głupia, a jeśli tak, to to samo moge powiedzieć o milionach innych, którzy podobnie, nie mogą dać sobie chwili aby pomyśleć i wysłuchać własnych myśli.
Od ponad dwudziestu pięciu lat uczę się rozwoju osobistego, i nigdy nie przestanę. Przez te lata moje życie, nastawienie oraz sposób myślenia, zmieniły się diametralnie. I choć nadal nie jest to , to, o czym marzę, jest to jednak ogromna satysfakcja, z dotychczasowych osiągnięć. Po drodze mojego rozwoju osobistego, napotkałam wielu wspaniałych ludzi, i wielu tych mniej wspaniałych. Nie wiem, jak potoczyły się ich losy, ale wiem na pewno,że każdy z nich dodał mnie wiele doświadczeń i nauk, które dziś owocują w mojej pracy, myśleniu i planowaniu.
Robiąc świąteczne porządki, miałam czas na wyciszenie się i przemyślenia. Tak się składa,że ostatnie dwa miesiące były bardzo trudne dla mnie zawodowo, tudzież moje reflekcje miały barwę żalu i goryczy. W pewnym momencie, uświadomiłam sobie,że to co dzieje się obecnie, jest konsekwencją kilku ważnych czynników. Najpierw zastanawiałam się,czy ja kogoś skrzywdziłam na tyle, że dziś za to płacę. Okazało się, że bardzo możliwie, tak. Co więcej, ja nigdy nie zrobiłam zadośćuczynku,a co za tym idzie, nie wybaczyłam sobie i im. Takie sprawy tworzą blokady energetyczne, blokując tym samym mój rozwój. Kiedy sobie to uświadomiłam, natychmiast oczyściłam swoją aurę i otoczenie. Trzymam się tezy Sergija Łazariewa, który twierdzi,że to, co dzieje się w naszym życiu dorosłym, jest wynikiem tego, jak zachowywali się nasi rodzice i przodkowie.
My, jako ludzie świadomi, mamy obowiązek żyć tak, aby nikt przez nas nie płakał. Mamy kochać, szanować i rozumieć. Harmonia daję wielkie bogactwo i wolność.
Nie pamiętam, jak często i ile razy, mówiłam sobie , " Jutro mam mniej zajęć, lub, w sobotę, albo na weekend, zrobię to, czy tamto....". Obiecywałam sobie spokój, wyciszenie, czas dla siebie...... aby móc zastanowić się nad sobą i usłyszeć swoje Ja. Ten czas...... nigdy nie został nadrobiony, ani tez wypracowany, ponieważ , tak naprawdę, to ja sama, czyniłam wszystko , aby tego czasu nie mieć. Odsuwałam czas dla siebie z powodu obaw i lęków.
Jak często słyszymy wokół nas ; " nie mam czasu podrapać się, czy ...... daj spokój! Ja nie mam czasu na nic". Jak często, sami tak mówimy, głośno, czy też sami do siebie? Ja jestem panem własnego życia, to ja jestem główną przeszkodą na drodze do mojego sukcesu. To moje myśli sprawiają to,że odmawiam sobie czasu dla siebie, ponieważ to innym daję priorytet, nie sobie. To inni są ważniejsi ode mnie...... Ewentualnie........ czynię wszystko, aby nie zabrać się do rzeczy najważniejszych. Tak.... ja jestem winna , jak wielu innych, tego,że nie daję sobie czasu, że zajmuję się wszystkim, tylko nie tym, czym powinnam.
Napoleon Hill, jeden z moich ulubionych autorów i nauczycieli życia i biznesu, pisał w książce, "Myśl i Bogać Się", że to nasze myśli są autorem naszego życia. Jakie to było wielkie przebudzenie, kiedy czytałam tę książkę. A to przeciesz jest takie oczywiste!!! Nie!, ja nie jestem głupia, a jeśli tak, to to samo moge powiedzieć o milionach innych, którzy podobnie, nie mogą dać sobie chwili aby pomyśleć i wysłuchać własnych myśli.
Od ponad dwudziestu pięciu lat uczę się rozwoju osobistego, i nigdy nie przestanę. Przez te lata moje życie, nastawienie oraz sposób myślenia, zmieniły się diametralnie. I choć nadal nie jest to , to, o czym marzę, jest to jednak ogromna satysfakcja, z dotychczasowych osiągnięć. Po drodze mojego rozwoju osobistego, napotkałam wielu wspaniałych ludzi, i wielu tych mniej wspaniałych. Nie wiem, jak potoczyły się ich losy, ale wiem na pewno,że każdy z nich dodał mnie wiele doświadczeń i nauk, które dziś owocują w mojej pracy, myśleniu i planowaniu.
Robiąc świąteczne porządki, miałam czas na wyciszenie się i przemyślenia. Tak się składa,że ostatnie dwa miesiące były bardzo trudne dla mnie zawodowo, tudzież moje reflekcje miały barwę żalu i goryczy. W pewnym momencie, uświadomiłam sobie,że to co dzieje się obecnie, jest konsekwencją kilku ważnych czynników. Najpierw zastanawiałam się,czy ja kogoś skrzywdziłam na tyle, że dziś za to płacę. Okazało się, że bardzo możliwie, tak. Co więcej, ja nigdy nie zrobiłam zadośćuczynku,a co za tym idzie, nie wybaczyłam sobie i im. Takie sprawy tworzą blokady energetyczne, blokując tym samym mój rozwój. Kiedy sobie to uświadomiłam, natychmiast oczyściłam swoją aurę i otoczenie. Trzymam się tezy Sergija Łazariewa, który twierdzi,że to, co dzieje się w naszym życiu dorosłym, jest wynikiem tego, jak zachowywali się nasi rodzice i przodkowie.
My, jako ludzie świadomi, mamy obowiązek żyć tak, aby nikt przez nas nie płakał. Mamy kochać, szanować i rozumieć. Harmonia daję wielkie bogactwo i wolność.
Saturday, 10 December 2011
Posted via MySocialBlend
http://50260m9evzcz7z47cdlbrf0w5e.hop.clickbank.net/?tid=212173 Magic of Making Up
Monday, 21 November 2011
Codziennie Coś Nowego
Od dwóch miesięcy pracuję w Polsce. Przyjechałam tutaj rozwinąć firmę, właściwie organizację biznesową. Po raz pierwszy od ponad 30 lat , spędzam tak dużo czasu w Ojczyźnie, poznając ludzi, ich życie i problemy, z jakimi borykają się na codzień. Cieszę się,że mogę uczestniczyć w tym, ponieważ od zawsze chciałam poznawać ludzi, zagłębiać się w życie.
Kiedy wyjechałam z Polski, uczyłam się życia od nowa. często mówię, że w Anglii raczkowałam, zanim zaczęłam chodzić. I tak jest. Kiedy wyjechałam, byłam małą , przestraszoną osobą. Jeszcze nastolatką, po dopiero skończyłam 18 lat. Pełna lęków nabytych w Polsce, zaszczuta głupią propagandą. Pełna dziwnych przekonań, nabytych w szkole i z mediów tamtych czasów. Byłam wrogo nastawiona do ludzi i do systemu.
Moje relacje międzyludzkie, prawie nie istniały ze względu na obawy i lęki, jakimi byłam sparaliżowana. Uciekałam na kilometry od ludzi mi nieznanych, a tych, których poznałam, trzymałam na dystans. Wtedy nie miałam zielonego pojęcia,że to wszystko miało sens i powód istnienia we mnie, ta wiedza i zrozumienie, przyszły do mnie 30 lat później....... i ...... o...... 30 lat za późno, chciało by się powiedzieć. Dziś wiem i rozumiem, że wszystko co dzieje się w naszym dorosłym życiu jest konsekwencją tego, co działo się w życiu moich rodziców, dziadków, pradziadków i przodków. Jak większość ludzi, ja dopiero w średnim wieku zrozumiałam. Nie przyszło to samo, ale przyszło to, w wyniku ogromnej pracy nad sobą i ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań, jakie tworzyły się w moim umyśle.
Ciągle pytałam : " Dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego ja przez to wszystko muszę przechodzić?Dlaczego to , czy tamto, akurat mnie się przydarzało? ". Ciągłe "Dlaczego?", nie przynoszące jasnych i zrozumiałych odpowiedzi, zaprzątało moje dni i lata, aż wreszcie przyszło to na co czekałam. A mimo to, zawsze też czułam,że jestem tutaj, na Ziemi, w jakimś specyficznym celu. Zawsze, w głębi swojej duszy wiedziałam, że jestem tu po coś, że moje życie ma specyficzny wyznacznik i cel. Otrzymałam odpowiedzi na większośc pytań. Na wiele pytań sama sobie odpowiedziałam, na inne otrzymałam "podpowiedzi", a setki innych, są nadal w oczekiwaniu na odpowiedź.
Poprzez moją pracę w usługach, miałam przyjemność poznania ludzi z całego świata, każdej kultury i religii, jak również każdego poziomu intelektualnego i majątkowego. I dziękuję Bogu,że dał mi tę możliwość poznawania. Życie jest pełne niespodzianek, tych miłych i tych mniej przyjemnych, ale bogactwo, jakim jest doświadczanie różnych sytuacji i spotykanie ludzi, należy do bogactwa, jakiego mogłam doznać. Bogactwa wiedzy i doświadczeń.
Jestem bardzo szczęśliwa , że mogę przebywać tu w Polsce z ludźmi, którzy, jak ja mają cele i chcą sie rozwijać. Ich ogromna pasja i wiedza, daje mi nadzieję i entuzjazm do dalszego działania, poznawania i zdobywania doswiadczeń. Ich pasja dodaje skrzydeł i wiary, że wspólne działania, dadzą nam wszystkim możliwość rozwoju samych siebie i naszych firm.
Życie jest fascynujące i Dziękuję , że mogę być jego częścią.
Kiedy wyjechałam z Polski, uczyłam się życia od nowa. często mówię, że w Anglii raczkowałam, zanim zaczęłam chodzić. I tak jest. Kiedy wyjechałam, byłam małą , przestraszoną osobą. Jeszcze nastolatką, po dopiero skończyłam 18 lat. Pełna lęków nabytych w Polsce, zaszczuta głupią propagandą. Pełna dziwnych przekonań, nabytych w szkole i z mediów tamtych czasów. Byłam wrogo nastawiona do ludzi i do systemu.
Moje relacje międzyludzkie, prawie nie istniały ze względu na obawy i lęki, jakimi byłam sparaliżowana. Uciekałam na kilometry od ludzi mi nieznanych, a tych, których poznałam, trzymałam na dystans. Wtedy nie miałam zielonego pojęcia,że to wszystko miało sens i powód istnienia we mnie, ta wiedza i zrozumienie, przyszły do mnie 30 lat później....... i ...... o...... 30 lat za późno, chciało by się powiedzieć. Dziś wiem i rozumiem, że wszystko co dzieje się w naszym dorosłym życiu jest konsekwencją tego, co działo się w życiu moich rodziców, dziadków, pradziadków i przodków. Jak większość ludzi, ja dopiero w średnim wieku zrozumiałam. Nie przyszło to samo, ale przyszło to, w wyniku ogromnej pracy nad sobą i ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań, jakie tworzyły się w moim umyśle.
Ciągle pytałam : " Dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego ja przez to wszystko muszę przechodzić?Dlaczego to , czy tamto, akurat mnie się przydarzało? ". Ciągłe "Dlaczego?", nie przynoszące jasnych i zrozumiałych odpowiedzi, zaprzątało moje dni i lata, aż wreszcie przyszło to na co czekałam. A mimo to, zawsze też czułam,że jestem tutaj, na Ziemi, w jakimś specyficznym celu. Zawsze, w głębi swojej duszy wiedziałam, że jestem tu po coś, że moje życie ma specyficzny wyznacznik i cel. Otrzymałam odpowiedzi na większośc pytań. Na wiele pytań sama sobie odpowiedziałam, na inne otrzymałam "podpowiedzi", a setki innych, są nadal w oczekiwaniu na odpowiedź.
Poprzez moją pracę w usługach, miałam przyjemność poznania ludzi z całego świata, każdej kultury i religii, jak również każdego poziomu intelektualnego i majątkowego. I dziękuję Bogu,że dał mi tę możliwość poznawania. Życie jest pełne niespodzianek, tych miłych i tych mniej przyjemnych, ale bogactwo, jakim jest doświadczanie różnych sytuacji i spotykanie ludzi, należy do bogactwa, jakiego mogłam doznać. Bogactwa wiedzy i doświadczeń.
Jestem bardzo szczęśliwa , że mogę przebywać tu w Polsce z ludźmi, którzy, jak ja mają cele i chcą sie rozwijać. Ich ogromna pasja i wiedza, daje mi nadzieję i entuzjazm do dalszego działania, poznawania i zdobywania doswiadczeń. Ich pasja dodaje skrzydeł i wiary, że wspólne działania, dadzą nam wszystkim możliwość rozwoju samych siebie i naszych firm.
Życie jest fascynujące i Dziękuję , że mogę być jego częścią.
Sunday, 23 October 2011
Tuesday, 27 September 2011
Nie poddawaj sié
Gdy sie wszystko wali - tak czasem bywa,
Kiedy droga , którą idziesz wydaje się być pod górę...
Kiedy nie masz grosza a długi są duże.
I chcesz sie uśmiechać, ale musisz wzdychać...
Kiedy kłopoty spychają cię w dół,
Odpocznij trochę, jeśli musisz - ale nie poddaj się.
Życie jest dziwne, z wieloma zakręami,
Tak jak wszyscy doświadczamy tego od czasu do czasu.
Często, przegrana się odwróci,
Gdyż mogłeś wygrać, gdybyś wytrzymał.
Nie poddaj się, nawet kiedy wszystko prawie stoi -
Możesz zwyciężyć za drugim uderzeniem.
Często cel jest bliżej niż nam się wydaje,
słabemu i niewiernemu człowiekowi.
Często słaby się podda tuż przed osiągnięciem zwycięstwa.
Dowiedzał się za późno, kiedy zapadł zmrok.Jak blisko był już swej złotej korony.
Sukces jest przegraną odwróconą w całości.
Srebrzysty cień na obłokach niewairy.
Więc nigdy nie wiesz jak blisko jesteś.
Możesz być blisko,kiedy wydaje się , że daleko.Więc walcz wtedy, kiedy jest najtrudniej.Nie poddaj się, nawet w najgorszej sytuacji...
(NN)
Kiedy droga , którą idziesz wydaje się być pod górę...
Kiedy nie masz grosza a długi są duże.
I chcesz sie uśmiechać, ale musisz wzdychać...
Kiedy kłopoty spychają cię w dół,
Odpocznij trochę, jeśli musisz - ale nie poddaj się.
Życie jest dziwne, z wieloma zakręami,
Tak jak wszyscy doświadczamy tego od czasu do czasu.
Często, przegrana się odwróci,
Gdyż mogłeś wygrać, gdybyś wytrzymał.
Nie poddaj się, nawet kiedy wszystko prawie stoi -
Możesz zwyciężyć za drugim uderzeniem.
Często cel jest bliżej niż nam się wydaje,
słabemu i niewiernemu człowiekowi.
Często słaby się podda tuż przed osiągnięciem zwycięstwa.
Dowiedzał się za późno, kiedy zapadł zmrok.Jak blisko był już swej złotej korony.
Sukces jest przegraną odwróconą w całości.
Srebrzysty cień na obłokach niewairy.
Więc nigdy nie wiesz jak blisko jesteś.
Możesz być blisko,kiedy wydaje się , że daleko.Więc walcz wtedy, kiedy jest najtrudniej.Nie poddaj się, nawet w najgorszej sytuacji...
(NN)
Tuesday, 13 September 2011
Co to Jest Przyjaźń
LEKCJA - “Wierzyćponownie?”
“Każdy z nas potrzebuje Przyjaciela…..Partner życiowy, jest jednym i najważniejszym człowiekiem w naszym życiu…..ale potrzebujemy bratniej duszy poza naszym związkiem….. kogoś,komu możemy się wyżalić,wyplakac na jego ramieniu…..ten ktoś potrafi nas wysłuchać…… I nie oceniać….Miec Przyjaciela,jest wielkim darem.Jeśli go nie mamy…. Nasze zycie jest puste.”
(Eleonora Roosevelt) powiedziala tak: “Nie może być przyjaźni bez miłości do siebie samego”.
Czy my umiemy zdefiniować Przyjaźń? Uważam, że zdecydowana wiekszość nas nie potrafi wydaćjednoznacznej opinii na ten temat. Ba. Wręcz nie potrafimy zrozumieć tego konceptu.Ogólnie mówi się, że nie może być Przyjaźni pomiędzy kobietą a mężczyzną, bo wcześniej czy później skończy się to związkiem. Przyjażń jest związkiem, owszem, ale nie oznacza to, ze jest to zwiazek fizyczny. Jaka jest różnica pomiędzy związkiem intymnym a fizycznym? Co to jest prawdziwa Przyjaźń? To pytania, które od lat sobie zadajemy I jak dotąd nie wszyscy umiemy to poukładać w odpowiednie kategorie. Z tąd też jest wiele niedomówień I pomówień, co stwarza zbędne plotki, a nawet przykrości z tym związane. Wszystko to spowodowane jest zazdrością. To ostatnie to jeszcze większy temat, do którego mało kto odważy się przyznać. Z zazdrości wywodzi się zaborczość co w moim mniemaniu zachodzi już w chorobę. W moim życiu doświadczyłam wiele z powyższych dokuczliwości życiowych , jak również mnóstwo mylnych opinii na te tematy. Kilka dni temu miałam pewne doświadczenie, które sprawiło, że postanowiłam ująćto i temat z tym związany w mojej książce.
Może najpierw, zacznijmy odpowiadać na pytania zawarte powyżej. A więc, czy umiemy zdefiniować przyjaźń? Raczej nie. Nic dziwnego, ponieważ biorąc pod uwagę słowa Pani Roosevelt, z czym zgadzam się zupełnie. Przyjaźń nie może istnieć w ludziach, którzy nie znają miłości do siebie samego. Ponieważ, jeśli kochamy siebie samych, to wtedy kochamy innych I wszystko to co nas otacza. Wyrażając milość do siebie, wyrażamy ja do innych I wszystkiego. A może inaczej. Uważam, ze osoby, które nigdy nie doznały prawdziwej przyjaźni , nie umieją jej zdefiniować, lub nawet wyobrazić sobie, jaka przyjaźń winna być. Dlatego, te osoby , widząc jak ktoś z ich otoczenia jest zaprzyjażniony z kimś, prędko wydaje błędne opinie, które zupełnie odbiegają od prawdy. ........
..........Poniżej zamieszczam wiersz , który mowi wszystko. Potwierdza to, ze Przyjaciel to partner w naszym zyciu, partner z którym nie mamy związku fizycznego, czyli jaśniej się wyrażając, partner z,którym nie mamy stosunku płciowego. Przyjaciel, to nasze ucho, lekarz duchowy, nasz brat, czy siostra. To ktoś , na kogo zawsze można liczyć I wiedzieć, że jest dla mnie o każdej porze dnia I nocy. To ktoś kto akceptuje nas takimi,jakimi jesteśmy. Jeśli tak nie jest, to nie jest to nasz przyjaciel. Proste. Ewa Foley twierdzi:“ Jest jednak tylko jedna przyjaźń, która od młodzieńczych lat stanowi dla mnie zródło wiary,siły, szczęścia I spełnienia.Wierzę, że taka przyjaźń jest łaską i bezcennym darem Opatrzności”.
W przypadku Ewy Foley, jest to dłutrwała przyjażń, lecz nie każdy z nas miał szczęście trwać w takiej przyjaźni. To nie znaczy, ze w późniejszym wieku jest mało prawdopodobne aby zaprzyjaźnić się z kimś mocno I trwale. W ciągu naszegożycia napotykamy wielu wspaniałych i ciepłych ludzi. Uważamy ich za swoich przyjaciół, lecz jak wyżej nadmieniono w cytacie, może być tylko jedna, jedyna przyjaźń, czyli możemy tak naprawdę posiadać jednego prawdziwego przyjaciela, jedną przyjaźń. Dlatego, że nie sposób jest abyśmy byli w stanie być prawdziwym przyjacielem dla wielu. Tak jak w małżeństwie, jesteśmy tak naprawdę tylko z jedna osobą, to i w przyjaźni nie jest inaczej.
Helena Oshiro dala bardzo ciekawa oprawe przyjazni. Pisze:
“Jestes….
Przyjacielem, poniewaz jestes wezlem,
Ktory laczy,lecz nie zniewala.
Przyjacielem, poniewaz jestes podmuchem,
Ktory uspokaja, lecz nie usypia.
Przyjacielem, poniewaz jestes bratem,
Ktory upomina, lecz nie upokarza.
Przyjacielem,poniewaz jestes wzrokiem,
Ktory patrzy,lecz nie osadza.
Przyjacielem,poniewaz jestes reka,
Ktora prowadzi,lecz nie ciagnie na sile.
Przyjacielem,poniewaz jestes oaza,
Ktora pokrzepia,lecz nie zatrzymuje.
Przyjacielem,poniewaz jestes sercem,
Ktore kocha,lecz nie zmusza.
Przyjacielem,poniewaz jestes czuloscia,
Ktora chroni,lecz nie podporzadkowuje…..
Kotarbiński napisał w “Medytacjach o życiu godziwym”.:”Miłość to dwie dusze w jednym ciele,przyjaźń to dusza w dwóch ciałach”.
Dusza w dwóch ciałach, tu się zgodzam całkowicie.................
Walka o Siebie
Słabość, może być siłą. ........
Od zawsze, lubię wyzwania, bo te dodają siły. Szczególnie, kiedy ma się swiadomość, że robi się coś, co dla innych wydawać się może nie możliwym do osiągnięcia.
Jestem postrzegana za silną i upartą osobę, ale czy ja , czuję tę siłę w sobie?
Czasem, myślę sobie,że jestem słaba....... tak słaba,że nie mogę się podnieść....... w sobie..... Jak każdy, nawet te.... najsilniejsze charktery, mają swoje dni słabości.
W takich chwilach, muszę wyjść, najlepiej do lasu, i tam spędzić czas, aby pomyśleć i zregenerować siły. Drzewa, dodają mi wiary w siebie, napełniają mnie siłą i energią do dalszej pracy i wysiłku.
Przyglądając się drzewom, widzę odbicie w ludziach, bo w naturze też jest siła i słabość. W lesie, jest pełno silnych , dobrze zakorzenionych drzew, stojących dziesiątki lat. Obok tych silnych i dorodnych drzew, rosną, małe i słabe, lub widać powalone drzewa, które nie miały sił aby stać. nawet drzewa, poddają się słabości.
Moja słabość , po wielu latach, zaczyna przeradzać sie w siłę. Ponieważ , zrozumiałam, że moja siła to miłość do siebie, to szacunek do mnie samej. Nie..... to nie egoizm..... jak by się komuś wydawało. To jest zdrowe podejście do siebie i innych. Koniec już z poddawaniem się innym, ich wpływom, ich manipulacji moim umysłem i działaniami. Halo!!! to JA! Ja jestem najważniejszą osobą w moim życiu! to ja decyduję o sobie, nie ty i nikt inny!! Moje wewnętrzne JA, moje serce, krzyczą to z całych sił. ........ Wreszcie.........
Kilka dni temu, miałam prezentację pod tytułem : "Budowanie Relacji". Tam, w jednej z odsłon podałam taki tekst: " Czym jest Sukcess..... bez celu .... i....miłości?? . Odpowieź brzmi : "Niczym!"
Od wielu lat, poszukiwałam siebie........ pragnęłam osiągnąć sukces....... ale ten nie do końca przychodził....... Nie wiedziałam, ba, nie rozumiałam powodu jego braku. Dziś, to ja, daję innym, odpowiedź na podobne pytania. Dziś wiem doskonale,że nie ma sukcesu bez szeroko pojętej miłości do siebie . Wiem napewno,że sukces to : "Miłość szeroko rozumiana, jako aytentyczna i głęboka sympatia do otaczających nas ludzi, sibie i pracy".
Tak. Jeśli nie mamy tej miłości w sobie i nie okazujemy jej, nie możemy marzyć o sukcesie w żadnej dziedzinie naszego życia. To jest bardzo proste, a zarazem silne Prawo Wszechświata. Tego nie da się zmienić. Kiedy żyjemy zgodnie z Prawem Wszechświata, osiągamy wszystko, o czym marzymy. Podstawą takiego działania jest miłość, współpraca, wzajemna pomoc i szacunek, oparty na gratyfikacji.
Jestem wdzięczna za wszystko co umiem, co posiadam. Za zdrowie, wiedzę, za przyjaciół i rodzinę. Za współpracowników, znajomych i kolegów. Cieszę się,że mogę im dać część siebie ...
Friday, 29 July 2011
Powstac z upadku, nauka
LEKCJA - Trzeba dalej zyc
Codziennie I w kazdy sposob, staje sie lepsza, lepsza I lepsza.
Moje zycie nabiera wyrazistych barw, spokoj I wiara jest teraz moim
Przewodnikiem.
(Rumi)
Stojac na ulicy, trzesac sie z zimna I nerwow, chcialam bardzo , I natychmiast zlapac policjanta. Nie mialam jak zadzwonic bo Monika podstepem zabrala mi telefon. Idac szybko ulica w strone miasta, zatrzymalam pierwszego przechodnia: “Przepraszam, czy mogl bys mi uzyczyc telefonu? Chce zadzwonic na policje”. “ Przepraszam, nie mam telefonu”. Po chwili napotkalam mlodego Hindusa. “Przepraszam, czy molbys mi uzyczyc telefonu? Zostalam okradziona I chce zawiadomic meza I policje.” Tak, oczywiscie”. Podal mi telefon. Ja szybko zadzwonilam do domu, poprosilam Andrzeja aby pojechal do Edyty I z nia przyjechal do mnie: “ Co sie stalo?” Pytal Andrzej. “ Powiem Ci jak przyjedziesz, teraz nie moge. Jedz szybko po Edyte .” “ Ale co sie stalo?”. Nie pytaj, tylko jedz.Ja dzwonie czekam na policje. “. Odlaczylam rozmowe I zadzwonilam na policje. Tu wiele nie uzyskalam, ale powiedzieli, ze przyjada.
Nie wiem ile czasu uplynelo. Dla mnie to wiecznosc. Stalam na ulicy, tuz przy Derby Street, czekajac na Andrzeja I policje. W tym czasie dwa razy minal mnie jej Range Rover. Jezdzila tedy z Michaelem obserwujac, co bede dalej robic. Po jakims czasie podjechal Andrzej z Edyta. “ Ja tu zostane z Edyta, a ty jedz po Grzesia I innych. Czekajcie na mnie w domu. Monika okradla mnie z telefonu, auta I biznesu. Nie pytaj o nic. Potem ci powiem. Jedz teraz I nie trac czasu. Ja poczekam na policje, pojade do biura z policja.” Andrzej probowal jeszcze cos powiedziec, ale ja nie dalam mu mozliwosci na zadawanie pytan. Czas odgrywal znaczaca role, poniewaz wiedzialam, ze ona bedzie chciala rozmawiac z ludzmi. W miedzyczasie, czekajac na policje, opowiedzialam Edycie szczegola zajscia. W pewnym momencie, zauwazylam samochod policjyny jadacy z miasta w strone Cheetham. Machnelam reka I zatrzymalam radiowoz. Kierowala nim kobieta. “ W Czym moge pomoc?” Zapytala. Ja nerwowo zaczelam jej mowic.” Czy moglabys pojechac ze mna do biurai asystowac przy odbiorze moich rzeczy? “. “Owszem, ale nie wiem o co tu chodzi.”. “ Musimy jechac szybko, nim pozmieniaja kody wejsciowe. Tam sa moje komputery, rzeczy I dokumenty z biznesu. Moja partnerka chce mnie ograbic I zostawic bez niczego”. Poprosila nas do samochodu, pojechalysmy do biura. Kiedy podjechalismy, Oni juz tam byli. “ Jestem tu z policjantka po odbior moich rzeczy”. Powiedzialam. Monika nic sie nie odzywala. Zostala w aucie. Michael wyszedl I podszedl do policjantki. “ Ona tu nic nie ma”. “ To nie twoja sprawa I nie twoj interes”. Powiedzialam do niego. Policjantka jednak kazala mi isc na bok I odeszla z nim dalej na rozmowe. Nie wiem co jej powiedzial, bo kiedy wrocila, powiedziala:” Nie moge ingerowac w to. On powiedzial, ze masz wrocic rano to dadza ci dostep.”. “ Chyba, ze policja bedzie tu ze mna. Oni nie pozwola mi wejsc samej”. Powiedzialam policjantce. Pelna nerwow , trzesac sie, wsiadlam w samochod I wyjechalam z garazu. Monika nadal siedziala w aucie, jej wyraz twarzy wskazywal na zadowolenie. Miala bardzo drwiaca mine.. Byla jak w transie “czarownicy”.
“My nie mozemy ingerowac w sprawy cywilne”.Powiedziala jeszcze policjantka. Rece mi opadly, bo wiedzialam, ze w tej chwili zostalam sama. Wyjechalam samochodem z garazu. Dobrze, ze moje auto tam bylo I mialam przy sobie klucz.Jeszcze tego samego wieczoru, 22 Listopada 2006 roku, zebralam wszystkich wspolpracownikow I spotkalismy sie u mnie w domu. Andrzej I Edyta byli mi bardzo pomocni. Nim jednak spotkalam sie z ludzmi, pojechalam do Christy, naszej klientki. Byla juz dwudziesta pierwsza,zwykle nie zrobilabym czegos takiego.Nie bylo to w normie, aby nachodzic kogos o tak poznej porze. Nie mialam jednak wyboru, bo nie mialam telefonu, tudziez nie moglam do nikogo dzwonic a czas tutaj mial ogromna wage. Podjechalam na Chorlton Street I ze strachem podeszlam do budynku. Wcisnelam guzik w domofonie odpowiadajacy jej numeru mieszkania. Po chwili uslyszalam jej glos:”Hallo?”. “Witaj Christa, tutaj Maria. Bardzo Cie przepraszam za najscie, ale musze koniecznie chwile z toba porozmawiac.Chodzi o biznes”.” Tak, oczywiscie, wejdz”. Weszlam na gore. Christa otowrzyla drzwi I zaprosila mnie do srodka.”usiadz prosze.Co sie stalo?”.”Dziekuje ci bardzo I przepraszam za tak nagle najscie, ale stalo sie cos bardzo przykrego I musze dzialac natychmiast.Nie moglam zadzwonic, poniewaz Monika zabrala mi moj telefon ze wszystkimi kontaktami. Wlasnie rozstalysmy sie w biznesie , ona I jej chlopak nie pozwalaja mi na wziecie moich rzeczy, a moje rzeczy to ptaktycznie wszystko co mamy.Podejrzewam, ze jutro beda u was w biurze. Ja moge ci powiedziec, ze mimo is nie mam pieniedzy, to mam wszystkich pracownikow, bo ci zadeklarowali juz wczesniej, ze gdyby cos sie stalo to beda ze mna. Wiec ja ide dalej, a ty I Ged podejmiecie decyzje, czy chcecie pracowac z name, czy tez z Monika. Zostawiam to dla was”. “Dla mnie to ty bylas calym biznesem nie monika, I tak bedziemy pracowac. Jak bedziesz miala nowy telefon to zadzwon do mnie I umowimy sie na spotkanie. Oni moga przyjsc I porozmawiac z name a my zrobimy swoje. Monika nie byla nasza ulubiona osoba, wieec osobiscie nie widze problem. Dziekuje, ze przyszlas I wiem, ze wszystko bedzie dobrze.” Podnoszac sie z krzesla powiedzialam jej:”Dziekuje ci bardzo I przepraszam. Dobranoc”. Wyszlam z zadowoleniem. Ta rozmowa dala mi bardzo wiele. Edyta czekala w aucie. “Jak poszlo?”, zapytalam kiedy wsiadlaqm do srodka. “Super, oni zostaja z name”. “Wspaniale, bo wszyscy wiedza, ze to ty jestes calym biznesem a ona tylko zyskuje na tobie”. Skierowalam auto w strone Piccadilly.”Teraz jedziemy do domu bo ludzie czekaja”. Powiedzialam. Byla juz godzina dwudziesta druga, kiedy dojechalysmy.W domu czekal juz Krzysztof,Iwona,Estera I Grzegorz. Andrzej wlasnie wyjechal po Radka.Grzegorz byl na telefonie z Monika, jak sie okazalao juz od dluzszego czasu. Ja pobieznie opowiedzialam co sie stalo I dosiadlam sie do Grzegorza z moja glowa blisko telefonu,tak abym slyszala rozmowe. To co slyszalam, przerastalo mnie I cale lata mojego zycia, bo nigdy wczesniej nie slyszalam tyle nieprawdy I obludy. Cala rozmowa trwala okolo polotrej godziny I w calym tym czasie mowila Monika, z wyjatkiem kilku pojedynczych slow wcisnietych przez Grzegorza. Nadawala jak katarynka, nie dajac mi ani jednego kredytu. “To moj ojciec wymyslil ten biznes I to moi rodzice wymyslili nazwe firmy a Maria klamie, ze to wszystko jej wymysl. ….. Molestowala mnie psychicznie, a mowila, ze mnie kocha jak wlasne dziecko. Jam am rodzicow po co mi ona? Ja nie chce miec takiego brudasa obok siebie.Ona smierdzi, nie myje sie, choc mowi, ze tak. Smierdzi jej z ust, jest wcale nie atrakcyjna. Ja sie wstydzilam za nia przy klienetach. Caly czas mowila wszystkim, ze jest moja partnerka w biznesie, a to nie prawda. Moi rodzice kupili wszystkie komputery I dali pieniadze na caly rozwoj biznesu. Ona byla tylko pracownica. Obiecywala,ze wszytko jest moje. Na kazdym kroku klocila sie ze mna, krytykowala wszystko co robie. Moi rodzice placili za nasz wyjazd do Polski. Pojechala ze mna do Polski na Swieta, moi rodzice przyjeli ja niechetnie, bop o co mi obca baba w domu I to jeszcze na swieta. Moi rodzice dawali jej drogie prezenty, a sami nie mieli pieniedzy. Maria mnie nienawidzila przez caly czas, a to ja zbudowalam caly biznes, to ja zdobylam wszystkich klientow do biznesu. Ona nie potrafi sie zareprezentowac nikomu I nigdzie.To jest taka wiesniara, I w dodatku jej moraly. Tego nie wolno, tamtego nie wolno. Wyzywala mnie od prostytutek, zabraniala mi wiele rzeczy. To nie jest moja matka I nie moze mi niczego zabraniac. A to, ze nie ma pieniedzy to jest jej problem , jak nie potrafi nimi rzadzic. Dostawala wyplaty, a moi rodzice pozyczyli na biznes wiec musialam im oddac. Nawet ten David Moore, ona twierdzi, ze to ona zdobyla tego klienta, a to moj przyjaciel, to ja go nastreczylam do nas…..”. “ Monika, co to, to nieprawda, bo to ja z Maria wrzucilem ulotke do jego mieszkania, wiec ten klient tak naprawde jest moj, bo ja jak pamietasz schodzilem cale Edge z Maria, rozdawalismy ulotki I David jest klientem z tej wlasnie ulotki, wiec nie mow,ze to ty go zdobylas. “. Grzegorz poprawil ja w tym momencie. “ Maria jest umyslowo chora, zazdrosna I zlosliwa. Ona zazdrosci mi mojej urody I dlatego nie potrafi dac mi wolnosci. Moi rodzice stwierdzili, ze ona nie kocha mnie jak dziecko ale jak facet kocha kobiete. Maria jest lesbijka, bo tak sie zachowuje. Moi rodzice kazali mi z nia skonczyc juz dawno, ale ja sie buntowalam. Wreszcie powiedzieli mi, ze jezeli nie skoncze z nia do swiat to nie jestem ich corka.Dlatego musialam to zrobic, bo nie dalo sie z nia rozmawiac. “. Grzegorz powiedzial tylko…. Hmmm… Bylam nieco zla na niego, ze nie kontrowal jej, ale potem przyznalam, ze gdyby nie dal jej mowic, lub gdyby ja kontrowal, to ona nie mowilaby tak dlugo jak mowila. Widac bylo, z eta rozmowa telefoniczna bzmeczyla go. “ Ale naklamalaaaa…”, powiedzial Grzegorz po odlozeniu sluchawki. ..........
Tuesday, 19 July 2011
Wiersze
Lubie czytac wiersze, i kocham poezje. Sama napisalam kilkanascie wierszy, ktore zamiescilam na portalu NK, jak rowniez, trzymam je w swoim malym notatniku. Poezja, to piekno slowa, i przekazanie niezwyklych uczuc autora. W ubieglym roku, odwiedzialm moja droga kolezanke w jej miejscu pracy,jedna z jej podopiecznych,Anna Pener, mloda ,zchorowana,dziewczyna, pisze wiersze, aby wyrazic swoje uczucia,mysli i jej wlasne spojrzenie na swiat. Jako nastolatka, ktora nie jest w pelni samodzielna ze wzgledu na jej stan zdrowia,oddaje wspaniale to co czuje poprzez pisanie. Moja kolezanka za pozwoleniem Ani przekazala mi kilka wierszy,ktore mnie Bardzo wzruszyly i mam nadzieje, wzrusza tez i Was, drodzy czytelnicy. Moim marzeniem jest aby wydac Ani wiersze, w takiej formie,jakiej sa,bez poprawek, poniewaz tylko wtedy sa one naprawde rzeczywiste i przekazuja dokladnie to, co autorka chcciala przekazac:
"Zlosc"
Choc czasem jestem zla
na caly swiat, to nikomu
nie chce zrobic krzywdy ani przykrosci.
Placz, gniew, to nie jest
rozwiazaniem problemow.
czasami nie moge tego zniesc.....
tych ciaglych klutni...
Chce to zmienic!
Chce byc szczesliwa!
Z nikim nie chce miec wrogosci!
(Anna Penner)
" Modlitwa o Zdrowie"
Codziennie Cie prosze Boze,
abym byla zdrowa.
Modlitwa o zdrowie,
kiedy jest cos nie tak,
to blagam Cie,
aby bylo lepiej.
Ja,tak Bardzo bym chciala byc zdrowa!
Spraw Boze, zeby bylo
jak najlepiej z moim zdrowiem.
(Anna Pener)
" Sekret"
Jest taki sekret, ktory Trzymam w sobie.
Sekret, to najwazniejsza rzecz, ktora szanuje.
jestem skryta osoba, zawsze....
i czuje sie z tym dobrze...
(Anna Pener)
"Zlosc"
Choc czasem jestem zla
na caly swiat, to nikomu
nie chce zrobic krzywdy ani przykrosci.
Placz, gniew, to nie jest
rozwiazaniem problemow.
czasami nie moge tego zniesc.....
tych ciaglych klutni...
Chce to zmienic!
Chce byc szczesliwa!
Z nikim nie chce miec wrogosci!
(Anna Penner)
" Modlitwa o Zdrowie"
Codziennie Cie prosze Boze,
abym byla zdrowa.
Modlitwa o zdrowie,
kiedy jest cos nie tak,
to blagam Cie,
aby bylo lepiej.
Ja,tak Bardzo bym chciala byc zdrowa!
Spraw Boze, zeby bylo
jak najlepiej z moim zdrowiem.
(Anna Pener)
" Sekret"
Jest taki sekret, ktory Trzymam w sobie.
Sekret, to najwazniejsza rzecz, ktora szanuje.
jestem skryta osoba, zawsze....
i czuje sie z tym dobrze...
(Anna Pener)
Labels:
Anna Pener,
lekcje zycia,
listy,
mlodosc,
opowiadanie,
poezja,
wiersze
Lekcje Zycia - Opowiesc
LEKCJA - Drugie Zycie
“ Trzeba dojsc do ostatecznosci, by otrzymac druga szanse na zycie”. (NN)
Kiedy skonczylam juz prace w SPK, nie mialam jeszcze nic przed soba, poniewaz moim glownym celem bylo zakonczenie wszystkiego, lacznie z moim zyciem. Coz mialam czynic? Depresja, glupie mysli,ktore dominowaly moje codzienne zycie, brak checi do ponownego rozpoczecia dzialania. Nie mialam oparcia takiego solidnego w mezu, bo jego wtedy nigdy nie bylo w domu. Andrzej wowczas byl gosciem w domu. Jesli mu sie udalo to spedzal jedna lub dwie noce w domu tygodniowo, wtedy glownie spal, lub sprzatal autobus ktorym jezdzil, albo pil z kolegami kierowcami Ukraincami. Pracowal dla Ukrainskiej firmy podroznej jezdzacej z Rochdale do Kijowa. Uwielbial te prace.
W ostatni dzien sierpnia 1999 roku wrocilam do domu wczesnym popoludniem. Zakonczylam juz wszystko co bylo do zakonczenia w klubie. Wreszcie uwolnilam sie od ludzi pelnych szyderstwa i zazdrosci. Pozbyli sie „komunistki” I to sprawialo im radosc. A fakt, ze jednoczesnie zniweczyli osobowosc czlowieka, nie liczyl sie. Bylam szczesliwa, ze wreszcie mam tych ludzi za soba. Miesiace walki I ciagle klopoty wyczerpaly mnie psychicznie. Zostalam sama, ci, ktorych uwazalam za bliskich przyjaciol, odsuneli sie. Nikt nie zadzwonil, nie zapytal jak sie czuje. Samotnosc wsrod ludzi, stala sie mi bliska. Mimo to, moja wiara w lepsze jutro gdzies tam twkwila na dnie, byla ona tak gleboko, ze nie pamietalam jej juz.
Bylam zupelnie wyczerpana ta niemal dwuletnia walka. Nawet ci, ktorzy uwazali sie za moich przyjaciol, zawiedli. Przez wiele tygodni, uciekalam z biura na dwie trzy godziny, chowajac sie w kosciele I modlac sie. Mialam wtedy wiele rozmow z Bogiem, ile pretensji Mu wypowiedzialam. W myslach I atakach paniki, nie potrafilam zapanowac nad sytuacja, ktora wymykala mi sie z pod kontroli z szybkoscia piorunu. Lekarz przepisal mi tabletki uspakajajace, lecz aptekarz, kiedy zobaczyl recepte, uprzedzil mnie: “Nie bierz tych tabletek. Moja zona je bierze I wcale jej nie pomagaja.Jedynie wprowadzaja ja w glebsza depresje. Sprzedam ci te leki, ale prosze bys na nie tylko spojrzala, kiedy poczujesz , ze ponownie wchodzisz w dolek. Nie bierz ich. Moja zona przez nie bardzo cierpi”. Wzielam sobie to do serca , ale nie pomoglo. Tego felernego dnia, kiedy wrocilam do domu, bylam juz w takim dole, ze podjelam decyzje ostateczna. Siedzialam na krzesle w salonie I analizowalam najlepszy sposob, w jaki moglabym z soba skonczyc. Zastanawialam sie, czy otworzyc gas, czy tez wziac tabletki….,gdy w pewnym momencie…… poczulam w srodku, ogromnego kopa.Takiego, ktory poderwal mnie z krzesla I sprawil, ze wsiadlam do samochodu I ruszylam w strone najblizszej szkoly dla doroslych. Kiedy weszlam do obszernego korytarza, poczulam ulge. W recepcji poprosilam o podanie mi kierunkow, jakie moglam obrac. Okazalo sie, ze nie mieli juz miejsc. Recepjonistka poprosila jednego z wykladowcow aby porozmawial ze mna. “ Witam! Jaki temat chcesz podjac?”Spojrzal sie na mnie dosc litosciwie, wygladalam dosc kurjozalnie . “Czesc! Chce podjac nauke na pierwszej czesci kursu dla biur podrozy”. “przykro mi, ale sponsor tego kursu, wycofal swoje wsparcie co znaczy, ze nie bedziemy mieli tego szkolenia w tym roku. Nie moge ci powiedziec, czy wogole bedzie on rozpoczety”. “Super. A jak jest z kursami prawnymi, lub polityka? “ Zapytalam juz nie chcac nic innego,chcialam jak najszybciej rozpoczac nowy etap w zyciu I wydawalo mi sie, ze to jest ten moment. “ Takie kursy robia w St Jones Centre, przy Granada TV. Pojedz tam I porozmawiaj z wykladowcami, oni ci pomoga. To bardzo dobra szkola”. “Dziekuje bardzo, skorzystam”. Wyszlam z budynku I jak w transie, wsiadlam do auta I pojechalam pod wskazany adres. Zaparkowalam samochod tuz przy studio TV I przeszlam na druga strone ulicy gdzie miescil sie budynek szkoly. Byl to wysoki, szary block, otoczony plotem I terenem zielonym. Dzis tego budynku juz nie ma. Powstalo tam supelnie nowe centrum biznesu I bloki mieszkaniowe, a szkola miesci sie w o wiele mniejszym, nowym budynku. Weszlam do duzej Sali gdzie miescila sie recepcja….
( "Lekcje Zycia")
Maria Kompanowski
( "Lekcje Zycia")
Maria Kompanowski
Subscribe to:
Posts (Atom)