Nie cofaj się do tyłu i nie patrz za plecy.
Wszystko co było już nie ma powrotu,
Zamknij "wczoraj", otwórz drzwi szeroko
Na "jutro" .
Bądź wdzięczny za wszystko to, co zrobiłeś,
Co osiągnołeś.
Wybacz to co złe i wykorzystaj tę wiedzę,
bo będzie Ci ona nezbędna na dalszej drodze.
Jak wielu z nas dokonało tego Dzieła? Podsumowanie całgo roku, który właśnie wielkimi krokami się od nas oddala i idzie do lamusa.
Mnie udało się to zrobić poraz pierwszy od dłuższego czasu. Może dlatego,że zostałam sama na kilka dni, a może też dlatego,że zmożyła mnie grypa. Nie. To było moje poszukiwanie odpowiedzi na wiele pytań. Możliwość spokoju, samotności, zmniejszonego nawału pracy, w połączeniu z zamiarem, spowodowało,że miałam komfort analizy wydarzeń i sytuacji, które zaistniały podczas 2013 roku. Było tego wiele. Postaram się to opisać jakoś chronologicznie.
Cały rok 2012 był poświęcony na "ratowaniu" życia mego męża, było bardzo źle. Od samego początku 2013 roku, jego zdrowie polepszało sie systematycznie. Nabierał sił, odzyskiwał utraconą świadomość, wagę i wiarę w to,że fizyczną stronę tej choroby można opanować. Gorzej było i jest ze stroną psychiczną. Wielu twierdzi,że przy tego typu chorobach, najbliższa rodzina, i ludzie cierpią najbardziej. Dlatego też wiele ludzi odchodzi od chorych, nie wytrzymując psychicznego parcia. Opiekujący się chorymi, często nie biorą udziału w grupach wsparcia itp. Nie chcą, może brakuje im sił, odwagi, a może poprostu się boją otwartości. Boją się dzielić z innymi, swymi doświadczeniami, bolączkami, pretensjami i często są bezsilni. Dlatego odchodzą. Ja też miałam i nadal miewam takie myśli. Jest to okres, kiedy nadchodzi kryzys związany ze zmęczeniem psychicznym, kiedy ma sie dość ciągłego przywiązania do monotonii. Szczególnie, kiedy chora osoba staje się opryskliwa, egoistyczna i sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Mój mąż od zawsze oczekiwał ,że kobieta ma nie tylko zarabiać , ale tez mieć czas na wszystkiego jego wymogi. Inaczej: Być gotowa na każde zawołanie i w czasie choroby zaczął tę taktykę stosować z sukcesem. Najtrudniejsze jednak nie jest pogodzenie pracy z opieką nad chorym, ale to,że kiedy się odmówi podania czegoś, lub wyjścia gdzieś w najmniej odpowiednim czasie, to wybucha histeria (Inaczej nie można tego nazwać). To przechodzi w kłótnię, połączoną z wulgaryzmami o jakich się przed tem nie śniło.
Kiedy występuję przemoc psychiczna , trzeba naprawdę być silnym, aby to wszystko przejść. Szantaż emocjonalny wsparty stanem zdrowia to częsta wymówka, ogromnie trudna do opanowania. Jednak, mimo wszystko, mamy jakieś uczucia, nawet jeśli nie jest to miłość, a już tylko przyzwyczajenie, to nadal istnieje miłość do człowieka. Bo przeciesz jeśli kochamy, szczerze, to kochamy bez warunkowo, kochamy bez względu na wszystko. To ta wiedza i ta świadomość mnie jeszcze "do kupy", bo inaczej to bym już sama straciła rozum. Mało tego, były chwile, w których miałam chęć skończenia z tym wszystkim. Najpierw miotałam się z odejściem, a potem, z własnym sumieniem, które w żaden sposób nie pozwoliłoby mi odejść. Potem zaczęły się myśli , szczególnie w okresie niesłusznych oskarżeń i wyładowania jego złości na mnie, nachodziły mnie już chęci na przemoc fizyczną . Ja, osoba, która nie potrafi skrzywdzić muchy, zaczęłam myśleć o uderzeniu męża tak, aby już raz z tym skończyć.
Dzięki Bogu, mam coś w sobie ogromnie istotnego, jest to taki wewnętrzny hamulec, który natychmiast się włącza, kiedy mam głupie myśli. Przeszłam w swym życiu już bardzo wiele, lecz szantaż psychiczny zaczął przeywższać już wszystko. Jego obelgi, wyzwiska i wymagania, tak bardzo ciążą, że są dni, kiedy staję się kompletnie bezsilna. Psychicznie i fizycznie. Ta sytuacja blokuje mnie zawodowo, a wiem, że musze sobie z tym wszystkim radzić. Jest nas tylko dwoje i nie ma mowy o tym, aby odejść. Ja nie mogłabym żyć w świadomości,że zostawiam chorego na pastwę losu. Moją odskocznią jest Przyjaciółka, z którą mam regularny kontakt i to ona trzyma mnie na duchu. Jedna z moich sióstr również mnie odciąża od czasu do czasu zabierając męża do siebie. Wtedy oddycham! Mam urlop!
Tym razem, mój "urlop" składa się z choroby na grypę, co powoduje,że opóźnia się moja praca. Plany trochę spaliły na panewce, ale mimo choroby robię co mogę. Mam czas dla siebie, mogę medytować, analizować i planować.
Mimo wszystko, staram się dawać z siebie wszystko dla pracy, na tyle ile czas mi pozwala. Ponownie zaczęłam korzystać z nocy aby nadgonić swe obowiązki a jest ich nie mało.To już drugi rok, kiedy pracuję za darmo, ale to mi nie przeszkadza, ponieważ cały czas buduję przyszłość dla mnie. Powoli, mozolnie, ale do przodu pracuję nad firmą i jej rozwojem, są małe jeszcze zarobki, ale efekty są już widoczne i Nowy Rok zapowiada się bardzo interesująco.
Jestem ogromnie wdzięczna za to,że mam wokół siebie wielu wspaniałych ludzi, przyjaciół i wierzę,że moja praca przyniesie owoce już w krótce. Dziękuję Bogu za wszystko to co się wydarzyło bo wiem,że to wszystko było i jest, częścią mej życiowej lekcji. Wiem, że to ja jestem odpowiedzialna za to, co dzieje się w moim życiu, dlatego trwam, i działam tak, jak tylko potrafię.Pomagając innym, pomagam też sobie.
Ten Nowy Rok, z pewnością przyniesie mi nowe , bardzo ciekawe rzeczy i nagrody. Życzę Wam wszystkim na ten Rok 2014 , miłości, wiary i cierpliwości, bo życie każdego dnia doświadcza nas nauką, zktórej należy wyciągać pozytywne wnioski , uczyć się po to by nie robić tych samych błędów. Miłości bezwarunkowej, czystej i niewinnej, bo ta pozwoli Wam patrzeć na świat i ludzi z innej perspektywy. Wdzięczności za to co jest i za to co było, bo to wszystko miało powód być .Prawdy i zrozumienia, by móc iść pełną parą do przodu.
Maria
Wszystko co było już nie ma powrotu,
Zamknij "wczoraj", otwórz drzwi szeroko
Na "jutro" .
Bądź wdzięczny za wszystko to, co zrobiłeś,
Co osiągnołeś.
Wybacz to co złe i wykorzystaj tę wiedzę,
bo będzie Ci ona nezbędna na dalszej drodze.
Jak wielu z nas dokonało tego Dzieła? Podsumowanie całgo roku, który właśnie wielkimi krokami się od nas oddala i idzie do lamusa.
Mnie udało się to zrobić poraz pierwszy od dłuższego czasu. Może dlatego,że zostałam sama na kilka dni, a może też dlatego,że zmożyła mnie grypa. Nie. To było moje poszukiwanie odpowiedzi na wiele pytań. Możliwość spokoju, samotności, zmniejszonego nawału pracy, w połączeniu z zamiarem, spowodowało,że miałam komfort analizy wydarzeń i sytuacji, które zaistniały podczas 2013 roku. Było tego wiele. Postaram się to opisać jakoś chronologicznie.
Cały rok 2012 był poświęcony na "ratowaniu" życia mego męża, było bardzo źle. Od samego początku 2013 roku, jego zdrowie polepszało sie systematycznie. Nabierał sił, odzyskiwał utraconą świadomość, wagę i wiarę w to,że fizyczną stronę tej choroby można opanować. Gorzej było i jest ze stroną psychiczną. Wielu twierdzi,że przy tego typu chorobach, najbliższa rodzina, i ludzie cierpią najbardziej. Dlatego też wiele ludzi odchodzi od chorych, nie wytrzymując psychicznego parcia. Opiekujący się chorymi, często nie biorą udziału w grupach wsparcia itp. Nie chcą, może brakuje im sił, odwagi, a może poprostu się boją otwartości. Boją się dzielić z innymi, swymi doświadczeniami, bolączkami, pretensjami i często są bezsilni. Dlatego odchodzą. Ja też miałam i nadal miewam takie myśli. Jest to okres, kiedy nadchodzi kryzys związany ze zmęczeniem psychicznym, kiedy ma sie dość ciągłego przywiązania do monotonii. Szczególnie, kiedy chora osoba staje się opryskliwa, egoistyczna i sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Mój mąż od zawsze oczekiwał ,że kobieta ma nie tylko zarabiać , ale tez mieć czas na wszystkiego jego wymogi. Inaczej: Być gotowa na każde zawołanie i w czasie choroby zaczął tę taktykę stosować z sukcesem. Najtrudniejsze jednak nie jest pogodzenie pracy z opieką nad chorym, ale to,że kiedy się odmówi podania czegoś, lub wyjścia gdzieś w najmniej odpowiednim czasie, to wybucha histeria (Inaczej nie można tego nazwać). To przechodzi w kłótnię, połączoną z wulgaryzmami o jakich się przed tem nie śniło.
Kiedy występuję przemoc psychiczna , trzeba naprawdę być silnym, aby to wszystko przejść. Szantaż emocjonalny wsparty stanem zdrowia to częsta wymówka, ogromnie trudna do opanowania. Jednak, mimo wszystko, mamy jakieś uczucia, nawet jeśli nie jest to miłość, a już tylko przyzwyczajenie, to nadal istnieje miłość do człowieka. Bo przeciesz jeśli kochamy, szczerze, to kochamy bez warunkowo, kochamy bez względu na wszystko. To ta wiedza i ta świadomość mnie jeszcze "do kupy", bo inaczej to bym już sama straciła rozum. Mało tego, były chwile, w których miałam chęć skończenia z tym wszystkim. Najpierw miotałam się z odejściem, a potem, z własnym sumieniem, które w żaden sposób nie pozwoliłoby mi odejść. Potem zaczęły się myśli , szczególnie w okresie niesłusznych oskarżeń i wyładowania jego złości na mnie, nachodziły mnie już chęci na przemoc fizyczną . Ja, osoba, która nie potrafi skrzywdzić muchy, zaczęłam myśleć o uderzeniu męża tak, aby już raz z tym skończyć.
Dzięki Bogu, mam coś w sobie ogromnie istotnego, jest to taki wewnętrzny hamulec, który natychmiast się włącza, kiedy mam głupie myśli. Przeszłam w swym życiu już bardzo wiele, lecz szantaż psychiczny zaczął przeywższać już wszystko. Jego obelgi, wyzwiska i wymagania, tak bardzo ciążą, że są dni, kiedy staję się kompletnie bezsilna. Psychicznie i fizycznie. Ta sytuacja blokuje mnie zawodowo, a wiem, że musze sobie z tym wszystkim radzić. Jest nas tylko dwoje i nie ma mowy o tym, aby odejść. Ja nie mogłabym żyć w świadomości,że zostawiam chorego na pastwę losu. Moją odskocznią jest Przyjaciółka, z którą mam regularny kontakt i to ona trzyma mnie na duchu. Jedna z moich sióstr również mnie odciąża od czasu do czasu zabierając męża do siebie. Wtedy oddycham! Mam urlop!
Tym razem, mój "urlop" składa się z choroby na grypę, co powoduje,że opóźnia się moja praca. Plany trochę spaliły na panewce, ale mimo choroby robię co mogę. Mam czas dla siebie, mogę medytować, analizować i planować.
Mimo wszystko, staram się dawać z siebie wszystko dla pracy, na tyle ile czas mi pozwala. Ponownie zaczęłam korzystać z nocy aby nadgonić swe obowiązki a jest ich nie mało.To już drugi rok, kiedy pracuję za darmo, ale to mi nie przeszkadza, ponieważ cały czas buduję przyszłość dla mnie. Powoli, mozolnie, ale do przodu pracuję nad firmą i jej rozwojem, są małe jeszcze zarobki, ale efekty są już widoczne i Nowy Rok zapowiada się bardzo interesująco.
Jestem ogromnie wdzięczna za to,że mam wokół siebie wielu wspaniałych ludzi, przyjaciół i wierzę,że moja praca przyniesie owoce już w krótce. Dziękuję Bogu za wszystko to co się wydarzyło bo wiem,że to wszystko było i jest, częścią mej życiowej lekcji. Wiem, że to ja jestem odpowiedzialna za to, co dzieje się w moim życiu, dlatego trwam, i działam tak, jak tylko potrafię.Pomagając innym, pomagam też sobie.
Ten Nowy Rok, z pewnością przyniesie mi nowe , bardzo ciekawe rzeczy i nagrody. Życzę Wam wszystkim na ten Rok 2014 , miłości, wiary i cierpliwości, bo życie każdego dnia doświadcza nas nauką, zktórej należy wyciągać pozytywne wnioski , uczyć się po to by nie robić tych samych błędów. Miłości bezwarunkowej, czystej i niewinnej, bo ta pozwoli Wam patrzeć na świat i ludzi z innej perspektywy. Wdzięczności za to co jest i za to co było, bo to wszystko miało powód być .Prawdy i zrozumienia, by móc iść pełną parą do przodu.
Maria
No comments:
Post a Comment